Nasza strona używa plików cookie. Dowiedz się więcej o ich funkcji oraz możliwości dokonania zmian w Twojej przeglądarce.
Korzystając z http://www.impelwroclaw.pl wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zamknij


Aktualności

Zza siatki o Wrocławiu

08.03.2017

Po swoim rodzinnym mieście - Wrocławiu - oprowadza nas Joanna Kaczor, kapitan siatkarek Impela Wrocław i wielokrotna reprezentantka Polski.

Spacer po Wrocławiu zaczynamy od zabytkowej Hali Gwardii przy ulicy Krupniczej. To właśnie w samym centrum miasta, gdzie dzisiaj naprzeciwko stoi monumentalny gmach Narodowego Forum Muzyki, Joanna w połowie lat 90. zdobywała pierwsze siatkarskie szlify. Wtedy NFM nie było jeszcze nawet w planach, za to do hali w niedzielę szło się w tłumie przez targowisko na placu Wolności. - Trenowałam tam codziennie, czasem, gdy nasze miejsce zajmowali niespodziewanie bokserzy, w małej sali dżudoków – wspomina. A samych bokserów wraz z koleżankami z klubu miała okazję oglądać podczas rozgrywanych tam jeszcze wtedy meczów ligowych. Walczyli między innymi medalista olimpijski, Wojciech Bartnik czy Maciej Zegan.

 

Hala Orbita, która odlatuje dzięki dopingowi kibiców

Z Halą Orbita wiążą się wspaniałe chwile związane z każdym kolejnym zwycięstwem w rozgrywkach Orlen Ligi, Pucharu Polski czy Ligi Mistrzyń. Najbardziej w pamięci utknęła chyba ceremonia dekoracji srebrnym medalem Mistrzostw Polski w sezonie 2013/2014.

 

Rolki na Wyspie Słodowej

Prywatnie sporo czasu siatkarka spędzała na Wyspie Słodowej, skąd miała rzut beretem z domu na Nadodrzu. - Tam, w miejscu dzisiejszego hotelu Park Plaza, na kawałku asfaltu, uczyłam się jeździć na rowerze i na rolkach - opowiada. Były też zabawy w chowanego i koncerty, na które wchodziła za darmo, odwiedzając mieszkających w kamienicy na wyspie znajomych ze szkoły. Najbardziej zapamiętała ten Marka Grechuty i zespołu Anawa. A dzisiaj lubi tam usiąść w jednej z barek na rzece, gdzie można z perspektywy wody podziwiać Wrocław.

 

Na meczu Śląska w Hali Stulecia

Innym miejscem, które Joanna bardzo we Wrocławiu lubi, są okolice Hali Stulecia i sama zabytkowa hala zaprojektowana przez Maxa Berga. W niej również zaliczyła sporo koncertów, choć pamięta, że ten obiekt zawsze trudno było nagłośnić. Co innego rozgrywane tam mecze koszykarskiego Śląska  – wtedy doping niósł się po całej hali, a siatkarka wspomina między innymi mecz o mistrzostwo z Prokomem – Trefl Sopot. - W drużynie z Trójmiasta grał mój kolega, ale kibicowałam Śląskowi – zastrzega. Dzisiaj z kolei podpowiada, by wybrać się w te okolice na pokaz Wrocławskiej Fontanny Multimedialnej.

 

Treningi w Parku Skowronim

Z wrocławskich parków, oprócz otaczającego Halę Stulecia – Szczytnickiego, lubi też mniejszy – Park Skowroni. Tam na przedsezonowe treningi drużynę zabierał były norweski trener Impela, Tore Aleksandersen. - Ćwiczyliśmy rano, mijając innych wrocławian, rekreacyjnie biegających po parku – opowiada. A takie treningi poza halą to w trudnym okresie przygotowawczym do sezonu zawsze wytchnienie.

 

Na Partynicach bez zakładów

Inne miejsce warte odwiedzenia to Wrocławski Tor Wyścigów Konnych Partynice. Tam często chodziła z rodziną i oglądała różne gonitwy. W zakłady nigdy się nie bawiła, choć kusiło. A same Partynice to jej zdaniem świetne miejsce na rekreacyjne spędzanie czasu. Drugi powód, by tam przyjść, to konie. - Są tak zgrabne i urokliwe, że można się zakochać  - przekonuje.

 

Makaron z baby-kalmarami w Siesta Trattoria

Jeśli mowa o restauracjach, pierwszy wybór to Siesta Trattoria. Kto odkrył to miejsce schowane pośród bloków na ulicy Ślicznej, właściwie nie wiadomo. W każdym razie do lokalu prowadzonego przez rodowitą Włoszkę lubią chodzić z całą drużyną. Joanna zamawia między innymi tagliatelle z baby-kalmarami. A urzekło ją, gdy po porażce w półfinale Orlen Ligi, właścicielka przyniosła jej na pocieszenie deser. - To był pyszny torcik bezowy – uśmiecha się.

 

Po sery i oliwę na Bazar Smakoszy

I jeszcze jedno miejsce na kulinarnej mapie Wrocławia – Bazar Smakoszy w Browarze Mieszczańskim. Joanna chodzi tam z koleżankami z drużyny, nie tylko dlatego, że sama lubi gotować (ostatnio był klasyczny bigos), ale także ze względu na klimat tego poprzemysłowego obiektu. A z artykułów spożywczych kupuje tam między innymi włoską oliwę, kozie sery z Dolnego Śląska i domowej roboty batony energetyczne.





Facebook

Jesteśmy na Facebooku fb

Twitter

Jesteśmy na Twitterze tw
 

Instagram

Zobacz nas na Instagram in