Nasza strona używa plików cookie. Dowiedz się więcej o ich funkcji oraz możliwości dokonania zmian w Twojej przeglądarce.
Korzystając z http://www.impelwroclaw.pl wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zamknij


Aktualności

Kontynuując rodzinne tradycje. Wywiad z Natalią Murek.

16.12.2017 Autor: ARKADIUSZ JARGIEŁO, Sport Plus

Od ostatniego znaczącego wyniku polskich siatkarek na turnieju rangi mistrzowskiej upłynęło już kilka dobrych lat. Żeńska siatkówka w Polsce przeżywa ewidentny regres. Gdzie zatem szukać pozytywów na przyszłość? Chociażby w osobie Natalii Murek, która szturmem podbija krajowe parkiety. Córka legendarnego zawodnika AZS-u Częstochowa, Jastrzębskiego Węgla czy Skry Bełchatów, opowiedziała nam o swoich początkach ze sportem, debiucie w seniorskiej reprezentacji oraz o presji, jaka towarzyszy jej z powodu posiadanego nazwiska. Zapraszamy do lektury!

Arkadiusz Jargieło: Od Mistrzostw Europy w Baku upłynęło trochę czasu.  Jak, już na spokojnie, wspominasz ten turniej? I nie chodzi o wynik sportowy, tylko w większym wymiarze o stronę mentalną. To był pierwszy, poważny sprawdzian w Twojej seniorskiej karierze.
Zgadza się. To była moja pierwsza, aż tak poważna styczność z kadrą seniorską. W związku z tym miałam wiele wątpliwości, strachu oraz niepewności. Z biegiem czasu uświadomiłam sobie jednak, że to w miarę normalne, ponieważ byłam najmłodszą zawodniczka w grupie, a nawet bardziej doświadczonym siatkarkom często towarzysza takie uczucia. Ta myśl była moją przewodnią, koncentrowałam się na ciężkiej pracy i z każdym kolejnym dniem czułam się coraz lepiej w nowym towarzystwie.


 
Zostałaś rzucona na głęboką wodę...
Idealnie określenie. Ja jednak jestem typem osoby, którą presja motywuje i w takich sytuacjach potrafię zdziałać znacznie więcej niż normalnie. Akurat w tym przypadku to było kluczowe.


 
A czy była szansa na lepszy wynik w Azerbejdżanie? Wydawało się, że w tamtym spotkaniu barażowym, Turczynki były w naszym zasięgu.
Z perspektywy czasu zawsze jest tak, że ten wynik chciałoby się zmienić, poprawić. Teraz możemy już tylko gdybać. Podzielam jednak opinię, że Turczynki były w naszym zasięgu. Zadecydowały niuanse. Jest, jak jest. Trzeba się cieszyć z tego, co zostało osiągnięte i z optymizmem patrzeć w przyszłość.

 

Cały wywiad znajdziecie na https://sportplus.info.pl/inne-dyscypliny/39-kontynuujac-rodzinne-tradycje-wywiad-z-natalia-murek





Facebook

Jesteśmy na Facebooku fb

Twitter

Jesteśmy na Twitterze tw
 

Instagram

Zobacz nas na Instagram in